wtorek, 2 stycznia 2018

Nowa strona

Jakby ktoś nie wiedział a był ciekawy jak to jest złamać kostkę, to jest nowa strona na blogu "Połamanie kostki bocznej" Tam w miarę możliwości swojej pamięci będę pisał co i jak z tą moją kostką się dzieję ;)


Poza tym, Pogodziłem się już z tym, że wyszło jak wyszło i najbliższe kilka miesięcy będzie źle. Mimo to humor mam zjebany, czarny...

Dowiedziałem się też czegoś o "KZ" no i zabolało bardziej niż wszystko co do tej pory z nim było związane, ale wiedziałem, że kiedyś tak będzie i być może będzie jeszcze gorzej, powiedziałem mu o tym oczywiście i powiedziałem, że mimo wszystko chce, żeby miał we mnie takie same wsparcie jak ja mam w nim, i wytrzymam coby się nie działo bo mimo tego co czuje to jest moim najlepszym przyjacielem i nie zostawię go bo mnie boli.

Leżę oczywiście sobie w łóżku większość czasu i już nie wiem co mam ze sobą robić...
 Muszę też zadzwonić do szkoły, że nie pojawię się na najbliższych zjazdach, mam nadzieję, że nie będę miał przez to jakiś problemów.

środa, 27 grudnia 2017

Nowy rok przywita w szpitalu :3

Właśnie leżę w szpitalu z nogą w gipsie.. Niestety bez operacji się nie obędzie. Nawet nie wiem co dokładnie, wiem tylko ze coś tam z kostkami itd. A stało się wszystko w Dęblinie kiedy to chciałem przykurwić pięścią w ścianę. Zacząłem biec żeby uciec "KZ" I nagle wpadłem na betonowy śmietnik, wyjebałem się I kostka poszła! Na pewno gips spory czas na nodze sylwester bez znajomych.. Milusio

wtorek, 19 grudnia 2017

To jaki był ten rok ? #Podsumowanie

No i rok się kończy ;D

Czeba podsumować :)

To może po kolei.
Rok przywitałem z przyjaciółmi, brakowało może paru osób ale były ze mną moje mordy kochane :3
Zaczęło się od bezsenności, tęsknoty, utraty pracy także nie za ciekawie się zapowiadało no ale najważniejsze, że zacząłem chodzić do szkoły ;D  Później znalazłem pracę w restauracji z czego początkowo się cieszyłem, no ale nie było tak różowo, miałem małą sprzeczkę z "KZ" i Kubą później z Patrykiem się popierdoliło troszkę i nasza znajomość i przyjaźń wisiała na włosku... i tak nadeszły moje urodziny, w które jak od paru lat byłem smutny ;/  Złapałem mega doła, myślałem o śmierci i w końcu rzuciłem pracę. I nagle się poprawiło w chuj. Odpocząłem wróciłem do życia, no i wróciłem na Farmę do pracy ;D Poprawiły mi się relację z Patrykiem i "KZ" no i w maju pojechałem do Poznania do mojej kochanej Pati < 3
Dalej jakoś sobie leciało do pięknego majowego najlepszego chyba dnia w roku. jak byłem z grupką nad wodą :3 Najlepszy dzień roku no a na pewno lata xD
Praca gdzie poznałem mega fajne osoby i kilka kontaktów się poprawiło ;D Znajomi,dom i nagle mega kłótnia z rodzicami ;/ Wyjebanie ojca z domu, poważne rozmowy z mamą. także zaczął się czerwiec..
Ale był dobry bo, zdałem 1 semestr!!! <3 a po szkole  KONCERT SŁAWOMIRA <3 ależ ja się w tedy cieszyłem xD normalnie jak dziecko, nwm jak to opisać musielibyście to widzieć xD
No ale nie ma tego dobrego, bo po koncercie okazało się, że skoda nie ma kołpaków. Ale psiarnia czuwa i już na drugi dzień przyszli do mnie, że mają kołpaki i sprawcę co nawet nic nie zgłaszałem nikomu xD Okazało się że to znajomy, który mi pierdolną kiedyś na imprezie, ogólnie dla beki no ale mu nie wyszło xD
I lato jakoś leciało auto odmawia posłuszeństwa ale udało się naprawić. Praca i mega pozytywni ludzie a po pracy znajomi znajomi i jeszcze raz znajomi xD no i zaczęło się wszystko z "KZ" "rozkręcać"
No i wyjazd nad morze! ;D 
Jakoś tam połowa roku ogólnie zleciała. Nie za ciekawie może. Ale byli ze mną moje mordy, i dzięki nim nawet jak się pierdoliło to chciało mi się iść do przodu. Poznawałem nowych ludzi, rozwijałem stare znajomości, niektóre zaniedbałem a niektóre zamieniły się w przyjaźń. Jakoś w połowie roku zrozumiałem też, że na prawdę kocham "KZ" i ta przyjaźń to już nie tylko przyjaźń dla mojego serducha. Patryk z kolei zaczął odchodzić tzn. relacja zaczęła się zmieniać i przestaliśmy być jak kiedyś, nierozłączni xD
Kupiłem też chomika xD Dostałem mandat za picie, w ogóle dużo piłem ;D nauczyłem się lepiej pływać, zdarzyło się też użyć magicznego zioła. Miałem też kandydata na chłopaka, ale jednak spierdoliłem konkret.

Dowiedziałem się z czasem też, że na Farmie krążą plotki o tym, że jestem homo xD
No i tak doszliśmy do końca wakacji, do września, i utraty pracy, zostanie bezrobotnym itd. do tego powiedziałem Patrykowi, że podoba mi się w jakimś stopniu itp. Trochę się pojebało i jakoś tak...
Auto przechodzi przegląd, ale nie obyło się bez potrzebnych poprawek xD
Wiadomo dalej z "KZ" szło jak szło :D no i znalazłem praktyki. Miesiąc praktyk w państwowej administracji musiałem zrobić..
Skoda przeszła większy remoncik, no ale wiadomo niektóre rzeczy trzeba co jakiś czas wymieniać, zaczął się też kolejny semestr w szkole ;D No i tak o doszliśmy do końca roku, kiedy to znalazłem nową pracę i jakoś to idzie.

Ten rok byłby okropny gdyby nie moi znajomi ;)
Sporo dołów ale i też radości, kilka wpadek, kilka sukcesów mniej lub bardziej ważnych, bliskie mi osoby przy mnie po prostu jak to u mnie :D

Muzycznie z kolei rok  ten uważam dla mnie za rok Alana Walkera, Katy Perry i oczywiście SŁAWOMIR! Było też jakieś Despacipo i GŁUPIA PIPO <3 ale dla mnie hitem jest oczywiście


Rok ogólnie uważam za taki no powiedzmy dobry, czuje, że to był fajny rok i trochę szkoda, że się kończy ;/

Oczywiście wszystkiego dobrego w przyszłym Nowym Roku, spełnienia marzeń, spełnienia postanowień, dużo uśmiechu, wspaniałych osób wokół siebie i spokoju i  powodzenia.

Życzę również wszystkim udanych, miłych, spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia ;)


Ja spadam smutać dalej, trzymajcie się :D








niedziela, 3 grudnia 2017

Dziś jest dobrze ;D

No co tam miśki ?

Ogólnie to ten xD
Mam pracę nwm czy wcześniej pisałem. Wykładanie towaru w Tesco xD
jaka by praca nie była, 8godz. zrobię swoje i mam w dupie co się tam dzieję, hajsy jakieś będą, trochę się tam trzeba nanosić ale jak dla mnie to nawet git, że się ruszam a nie siedzę na dupie.

Od jakiegoś czasu też myślę, żeby zacząć chodzić na siłownie, no i już raz byłem. "KZ" chodzi już spory czas i jakoś tak poszedłem z nim. Przesadziłem troszku z ciężarem i po prostu od środy ledwo się mogłem ruszać a tu jeszcze praca... 
Jakoś dałem rade i zakwasów już niby jakoś specjalnie nie ma ale momentami tak dziwnie bolą ramiona jakbym skurcze miał. coś podobnego. Ale powiem wam, że w sumie nie jest tak źle na siłowni, bałem się tzn no taka trema i w ogóle ale jakoś poszło ;D 

Jeśli chodzi o uczucia to jakoś ostatnio jest spokojniej. Nie mam takich dołów ani nie czuje się jakoś mega chujowo, wiadomo, że chciałby się inaczej ale nie da się i jakoś jak na razie przestało mnie to dobijać. Oczywiście są momenty, że tęsknię za jego widokiem i przebywaniem z nim w chuj! Gdybym mógł to chciałbym cały czas być przy nim, no prawie cały czas bo każdy ma też swoje życie, plany i obowiązki. Z resztą pewnie wiecie jak to jest.
Ostatnio też "KZ" bo o nim mowa, nwm co zrobił, jakoś tak samo po prostu wyszło, w każdym razie zacząłem mu mówić rzeczy, o których nigdy nikomu nie mówiłem :3 

A szkoła? w sumie git, byłem dziś na zajęciach dorwałem 5 i napisałem egzamina jako 3 najlepsza osoba właściwie to jako 2 bo razem z koleżanką mieliśmy tyle samo punktów a lepsza od nas o dwa punkty była najlepsza uczennica xD Aby patrzeć jak się semestr będzie kończył w lutym :3

No i jeszcze coś.
 11 miesięcy temu cieszyłem się, że żegnam 2016 r. który zaliczyłem do słabych i witałem nowy życząc sobie by był dobry. A tu kurna już zaraz będziemy żegnać 2017 r. xDD
Kurwa jak szybko zleciało. No ale podsumowaniem roku zajmę się w innym poście ;D
Teraz myślę, jak to podziękować znajomym swoim kochanym za to, że ich mam. Bo wiadomo Święta idą taki jakiś specyficzny czas. A w tym roku moje kochane mordki, no po prostu bez nich mogłoby mnie już nie być. 

Jakieś pomysły?

I oczywiście łapcie, pytajcie, piszcie, róbcie co chcecie kompletnie anonimowo - presfonowy.sarahah.com



poniedziałek, 6 listopada 2017

I znów to samo

I znów... 
To dziwne uczucie w środku, w zależności od sytuacji w różnym nasileniu.

 Raz jest całkiem przyjemne, sprawia, że ciesze się, mam lepszy humor, powoduje uśmiech na moim ryju, szybsze bicie serca, smyranie w żołądku, wewnętrzną radość spokój, poczucie, że jest się kimś ważnym dla kogoś, wiem, że nie jestem sam, że mam kogoś, ufam mu itd. Jestem inny wobec ludzi, chcę rozmawiać bawić się, wyjść, jakoś staje się bardziej zmotywowany, bardziej napełniony energią i chęcią do życia

 Innym razem drażni, uciska, siedzi w środku, grzeje jednocześnie będąc zimne, powoduje, że tracę humor, tracę ochotę z kimkolwiek rozmawiać czy widzieć się, robię się trochę oschły, chamski a myśli zaczynają schodzić na niebezpieczne tory. Przy okazji zaczyna pojawiać się odrobina zazdrości a kiedy się rozszaleją powodują ciężki oddech aż dochodzi do chęci wyrwania z siebie połowy wnętrzności byle tego nie czuć.  Bo prostu boli 

W tym przypadku częściej spotykam tą 2 wersję. Jeszcze gdy coś robię lub gdzieś jestem i jakoś myśli rozchodzą się do okoła to jest git, ale gdy tylko jestem wolny natychmiast się budzą i co?

Wczoraj wieczorem byłem tak tym wszystkim dotknięty, że rozmyślałem sobie, coby się działo, jakby się inni poczuli i co ja bym czuł gdybym po prostu odszedł..

Taa ciekawe myśli, pewnie znajomi jak przeczytają to mnie opierdolą.

Po prostu.. znów zakochałem się w kimś w kim nie powinienem.

On o tym wie, a przynajmniej napisałem mu,nie dosłownie więc nie wiem czy się domyśla, że chodzi o niego, jeśli nie to w końcu się dowie i w cale mi to nie przeszkadza.

Mowa oczywiście o "KZ" 

Jak się czuję? W tym momencie jakby mi ktoś wbił coś w środek klatki piersiowej i kręcił tym raz w jedną raz w drugą na prawdę momentami dosłownie czuję fizyczny ból. Moje oddechy są ciężkie i długie ale jednocześnie regularne, nie wiem jak to opisać. Wyraz twarzy smutny, wkurzony, załamany, nieobecny wszystko na raz. Myśli właściwie wszędzie gdzie nie powinny. Czuje brak chęci, brak motywacji, to gorsze niż zwykłe "nie chce mi się"
No i nie mam z kim op tym porozmawiać. Kuba czy Patryk, Maciek czy Patrycja, wszyscy powiedzą to samo albo nic. "KZ" nie chcę go martwić swoim samopoczuciem.

Nie czuję, żebym miał się załamać jak kiedyś,  jeszcze..  




A co dopiero będzie wieczorem? 

niedziela, 15 października 2017

Jest kiepsko

W sumie to chyba powinienem porozmawiać z Patrykiem. Albo po prostu wszystko odłożyć na bok bo w końcu wygląda na to że on jakoś się z tym przespał I mu nie przeszkadza.

Sam nie wiem. Lubię go nawet bardziej niż lubię i szanuję. Odezwał się do mnie po tym wszystkim i wydawało się że będzie git jednak nie jest. Głównie chyba z mojej winy. Moja głowa i moje uczucia jakoś szaleją. Fakt, pojechałem specjalnie żeby się z nim spotkać ale cały czas miał jakąś "sprawę do załatwienia" jakby to była tajemnica. Wieczorem to samo przy czym zaproponował żeby jechać z nimi, ale ja wolałem zostać w domu. Chwilę zastanawiałem się cy czekać na nich czy wrócić do domu ale postanowiłem poczekać. Mieli wrócić za godzine. Ale nie było go i nie było w końcu znajomy który z nim pojechał wysłał snap że gdzieś jeżdżą z innym ziomkiem. No spoko pomyślałem. Fajnie ze ja na nich czekam a oni mają mnie gdzieś i się ścigają samochodami. Poszedłem spać a rano po obudzeniu od razu wsiadłem w auto i wróciłem do domu. Od tamtej pory znów nie gadamy, raz na ile jakiś snap..

Zdenerwował mnie też inny znajomy. Kuba. Byliśmy razem i mieliśmy czekać aż Patryk wróci od dziewczyny jednak Patryk podjechał do nas a Kuba od razu poszedł do niego i pojechali załatwiać jakąś sprawę. Dobrze ze został że mną "KZ"  Ale nie mam co mieć dużo pretensji o takie zachowanie bo sam też tak zrobiłem i to nie raz.

Szkoda mi tego wszystkiego ale nawet jak czuje się dobrze to gdy widzę jakieś snapy od nich jak poraz kolejny gdzieś jadą itd. To coś w środku mnie zaczyna rozwalać. Druga kwestia jeśli chodzi o Patryka to jego nowy znajomy z pracy. "D" Czasem się zdarza że że mną nie ma czasu wyjść albo ochoty się napić ale z "D" to od razu. Tak jestem o to zazdrosny ale każdy by był chociaż przez jakiś czas. Coraz częściej mam wrażenie że nie jesteśmy jak kiedyś tylko po prostu zwykli kumple którzy znają się nieco lepiej.

Został mi w sumie tylko "KZ" Mimo że wie że mam na niego ochotę to mogę z nim pogadać, wszystko mu powiedzieć, wysluchuje mojego pierdolenia i martwi się o mnie. Aaa no i zawsze znajdzie chwilę dla mnie a nawet potrafi mi uwagę zwrócić że nie dzwoniłem do niego jak byłem u nich w Dęblinie.
Mam też sis Pauline ale jej nie umiem powiedzieć tyle rzeczy o swoich problemach ile mówię "KZ" czy Kubie (bo Patrykowi już sporo nie mówię zbyt wiele)

Ale ważne że humor w miare mi się poprawił I nie leżę zdolowany jak przez ostatnie 2 dni.

Jutro idę podpisać papiery na praktyki a później pewnie do szkoły i planuje pojechać do "KZ" nwm co z tego wyjdzie ale chciałbym go zobaczyć. No już nie mówiąc o tym, Jak bardzo chciałbym go przytulić.
Nie jest ostatnio zbyt pięknie no ale zle też nie jest :) Mam nadzieję że się w końcu jakoś to rozwiąże.

Przepraszam za błędy ale piszę z telefonu.